Książka i notatnik potrzebne na studiach
doświadczenie,  studia

Cała prawda o studiach

Studia to piękny okres, po którym można zyskać wiedzę, doświadczenie i przyjaźnie na całe życie. Nie jest łatwo, nie ma przebacz, a po drodze pojawią się liczne przeszkody i wyzwania, którym trzeba sprostać. Nie da się napisać całej prawdy o studiach, ale jest kilka niezaprzeczalnych faktów, o których warto wiedzieć.

Mówi się, że studia to najpiękniejszy okres w życiu, ale jednocześnie jest to trochę szkoła życia. Uczymy się podejmować decyzje, planować czas, organizować potrzebne materiały i pracować zarówno w grupie, jak i indywidualnie. A wszystko to w czasie z góry określonym, na który nie zawsze mamy wpływ. Termin goni termin, a wykładowca nie zawsze rozumie, że poza jego zajęciami istnieją też inne.


Zobacz także: Matura – jak przetrwać z maturzystą pod jednym dachem?


Studia – jak jest na początku?

Zaczynamy od wybrania kierunku studiów. Jaki? Co mnie interesuje? Która uczelnia jest najlepsza? Gdzie będzie najbliżej? Gdzie będą najlepsze zajęcia? Ile mogę zarobić, jak skończę ten kierunek studiów? Kim mogę zostać w przyszłości? Gdzie będą łatwe zajęcia? Zacząć studia dzienne i skupić całą energię na nauce, czy może studiować zaocznie i jednocześnie pracować? Pytań jest wiele i nie łatwo jest wybrać kierunek studiów, z którego potem nie będzie się chciało zrezygnować.


Zobacz także: Studia zaoczne a dzienne – czy warto?


Zaczynasz studia – jest super. Poznajesz nowych ludzi, wykłady są nieobowiązkowe, chodzisz tylko na zajęcia, na których sprawdzana jest obecność. Gdy tylko możecie organizujecie imprezę, bo przecież trzeba się lepiej poznać. Nadchodzi zima, coraz trudniej wstać na zajęciach. Jeśli wybrałeś studia zaoczne to tym bardziej Ci się nie chce, bo przecież cały tydzień pracowałeś. Co Cię podkusiło, żeby iść na studia?

Oczywiście, nie jest to obraz jeden do jednego. Ale nie wierzę, że istnieje student, który nie miał przynajmniej raz takich myśli, patrząc na całokształt studiowania. Część się zmusi do tego, żeby wstać, część zostanie w łóżku. Jedni będą chodzić na wszystkie zajęcia, drudzy tylko na obowiązkowe, a pozostali pojawią się dopiero na sesji.

Studia to też sesja

Właśnie – zajęcia zajęciami, imprezy imprezami, ale w końcu w okolicach lutego i czerwca pojawia się widmo spędzające sen z powiek – sesja. Byłeś na zajęciach, czy nie egzaminy trzeba zdać. Jeśli są tylko na koniec to zawsze jest szansa na przygotowanie, gorzej, jak nagle dowiadujesz się, że zaliczenie jest na podstawie Twojego zaangażowania w zajęcia, na których w dodatku Cię nie było.


Zobacz także: Robaki dla wegetarian, czyli sesja 2018


Pojawiają się informacje, o których wcześniej nawet nie słyszałeś – jaki esej? Jaka prezentacja? Jakie lektury do przeczytania? Brzmi znajomo, bo albo jesteś studentem, który zadaje te pytania, albo cierpliwie na nie odpowiada. Zawsze byłam tym odpowiadającym, ale nie zapomnę zdziwienia i przerażenia w oczach kolegów i koleżanek, którzy nawet nie wiedzieli, jak wygląda wykładowca.

Jednak i tak uważam, że bezcenna jest mina wykładowców, którzy na zajęciach mają kilkanaście osób, a na egzaminie pojawia się setka.

Studenci chodzący regularnie na zajęcia mają ocenę podwyższoną o jeden.

Takie ogłoszenie na początku egzaminu to świetna informacją dla pilnych studentów, ale czynnik podnoszący ciśnienie tym, którzy spotkali się z wykładowcą po raz pierwszy. To jeden z tych momentów, kiedy pojawiają się plotki i oszczerstwa, zarówno pod względem prowadzącego, jak i innych, pilnych studentów.

Wykształcenie wyższe, czyli zakończenie studiów

Najpierw wybór promotora, najlepiej ktoś, kogo lubisz i kto lubi Ciebie. Idealną sytuacją jest moment, gdy wykładowca ma podobne zainteresowania badawcze do Twoich. Potem zbierasz materiały i zaczynasz pisać, wszystko konsultujesz z promotorem.

W tym czasie masz mniejsze lub większe problemy. Bo w bibliotece nie ma książki. Bo w internecie nie ma już dostępu do danych. Bo promotor nie odbiera i nie odpisuje. Bo pracujesz. Bo przecież jest impreza, a byłeś na wszystkich studenckich wyjściach to tej też nie możesz opuścić.

Wcześniej, czy później udaje Ci się napisać pracę dyplomową. Pozostaje tylko obrona. Ale jak odpowiedzieć na pytania dotyczące całego toku studiów (najczęściej wykładów), gdy nie było Cię na zajęciach? No cóż, jak dla mnie sama obrona dyplomu to już najmniejszy problem. Jeśli dotarłeś do dnia obrony i nawet się na nim pojawiłeś to trudno byłoby nie uzyskać wykształcenia wyższego.

Zgadzacie się z takim przebiegiem studiów? Macie jakieś złote rady, jak przetrwać studia? Podzielcie się nimi w komentarzach.


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

13 komentarzy

  • Akacja

    Podejrzewam, że przez przypadek napisałaś, że PO studiach zdobywamy wiedzę, a nie NA studiach. I w sumie w tym po jest sporo prawdy, bo wiedza teoretyczna w zetknięciu z praktyką noejednokrotnie okazuje się nieprzydatna. Na studiach nauczyłam się ogromnej ilości reguł, przeczytałam masę książek, a w pierwszym dniu pracy w wymarzonym zawodzie stałam bezradna. Wszystkiego, co umiem teraz, nauczyłam się PO studiach.

    • Paulina

      W kontekście “po studiach” chodziło mi, że kończąc studia mamy już tę wiedzę, ale dzięki za zwrócenie uwagi – masz rację, powinnam była doprecyzować 🙂 Zgadzam się również z Tobą w kontekście tego, czego uczymy się na studiach, czyli teorii (nie zawsze zbieżnej z zawodem), a dopiero potem nabieramy rzeczywistego doświadczenia 🙂

  • xpil

    Ilu studentów tyle różnych podejść. Jedni idą na studia dla wiedzy, inni żeby się napić, a jeszcze inni bo im starzy każą 😉. Tak że tego, ten.

      • xpil

        Moja perspektywa jest dość szeroka. Pracowałem na dwóch uczelniach (jako wykładowca oraz jako programista w rektoracie), studiowałem na dwóch innych, a potem jeszcze – już jako korposzczur – robiłem projekty hurtowni danych dla co najmniej dwóch innych uczelni (jednej tutaj, w Eire, a drugiej w UK). Tak że tego, ten, co chcesz usłyszeć :] Z punktu widzenia studenta studia to coś, co trzeba przejść, a jeżeli się przy okazji czegoś nauczy to może nawet i lepiej. Z punktu widzenia właściciela firmy (w przypadku uczelni prywatnej) to zasadniczo fabryka magistrów jest, czym więcej tym lepiej. Z puntu widzenia rządu uczelnie publiczne to studnie bez dna, można inwestować bez końca a i tak niewiele się poprawi. I tak dalej…

        • Paulina Kotlarska

          Widzę, że rzeczywiście masz szeroką perspektywę. Brzmi to niezwykle ciekawie! Ja mogę jedynie wypowiadać się z punktu widzenia studenta i na tym zakończę swoje styczności z uczelniami wyższymi 😉 myślę że z taką perspektywą mógłbyś napisać naprawdę interesujący wpis u siebie, a ja z wielką chęcią bym go przeczytała 😉

  • Madka roku

    Pamiętam, że po maturze wydawało mi się, że studia to absolutnie jedyna droga. Nie dostałam się na wymarzony kierunek, poszłam do rocznej szkoły policealnej, po roku próbowałam trochę z przypadku na inny i tak zaczęłam studiować. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że najwięcej nauczyłam się po studiach, w trakcie pracy zawodowej. Poza tym wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie musimy być przygotowani na zmiany zawodów i przekwalifikowywanie się. Zarówno ja, jak i mój mąż pracujemy obecnie w zupełnie innym zawodzie, niż wskazywałby na to pierwszy kierunek studiów.

    • xpil

      Znam osobiście co najmniej dwóch gości, którzy nie zrobili matury, bo im się życie poskładało, a dziś pracują w fajnych miejscach, w zawodach, które dają im mnóstwo satysfakcji i dobrze zarabiają. Znam też paru doktorów i profesorów, którzy są najzwyklejszymi w świecie zakompleksionymi ch*jami. Dlatego zawsze twierdzę, że nie studia się liczą, tylko podejście do życia. Studia owszem, pomagają, ale tylko pod warunkiem, że ktoś je chce i umie wykorzystać.

    • Paulina Kotlarska

      Niestety z dziekanatem tak to zazwyczaj bywa. Dobrym źródłem informacji są studenci wyższych roczników oraz samorząd studentów. Z doświadczenia wiem, że tak dowiesz się zdecydowanie więcej. Jaki kierunek zaczynasz studiować?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *