Farba w wodzie, wyobraź sobie co widzisz.
codzienność,  felieton

Dzieckiem znów być

Wyobraźnia i nasze wewnętrzne dziecko to te głosy w głowie, które staramy się trzymać jak najdalej od rzeczywistości. To te elementy naszego życia, które zdają się nie rozumieć naszej codzienności. Jednak, czy nie są nam one potrzebne? Czy czasem nie trzeba znów być dzieckiem i po prostu cieszyć się chwilą? 

Pisałam już, jak bardzo chciałabym wrócić do czasów dzieciństwa. Bo jest wolność, bo problemy wydają się mniejsze, a czasem ciekawsze, bo dorosłość jest po prostu trudna. Możecie o tym przeczytać we wpisie Dorosłość, kiedy to się stało?. Tym razem trochę o czymś innym – powiem Wam, czego zazdroszczę dzieciom, a uwierzcie mi jest czego.

Dziecko to nie tylko niewielki człowieczek, które je, robi bałagan i cały czas się bawi. Dziecko to mała istotka w wielkim świecie, którego musi się nauczyć. Nauka rzeczywistości, czy normalności (jakakolwiek by ona nie była) to nie jest proste zadanie. Szczególnie dla dziecka, które wielu rzeczy jeszcze nie rozumie.

Nie zamierzam rozwodzić się na temat tego, jak dziecko poznaje świat i jaka jest w tym rola dorosłych. Nie zrobię tego, bo nie mam dzieci, a wyobrażać sobie mogę naprawdę wiele rzeczy. W dodatku pewnie większość z nich ostatecznie dotyczyłaby jedynie mojej wyobraźni.

Czym jest wyobraźnia?

W tym momencie dochodzę do tematu wpisu. Wyobraźnia, dziecięca wyobraźnia. To jest właśnie to, czego zazdroszczę dzieciom, szczególnie tym młodszym. Bo oczywiście, każdy z nas ma jakąś tam wyobraźnię, ale mam wrażenie,  że im jesteśmy starsi, tym mniej z niej korzystamy.

Zacznijmy do pytania czym jest wyobraźnia? Umiejętnością tworzenia historii? Umiejętnością widzenia obrazów, które ktoś nam opisuje słowami? A może wyobraźnia to umiejętność patrzenia na świat inaczej, niż uznane jest to za społecznie akceptowalne? Sprawdziłam słownikową definicję wyobraźni. Za słownikiem języka polskiego PWN:

„zdolność tworzenia w myślach rozmaitych obrazów, historii itp.”

Wiele się nie pomyliłam. Wyobraźnia to moment, gdy czytamy książkę i widzimy  bohatera uciekającego przed mordercą. I nie tylko. Widzimy jak drzewa zlewają się w jedną plamę. Czujemy wiatr na skórze, suchość w ustach i przyspieszone bicie serca. Słyszymy, jak nogi biegnącego opadają na wyschniętą ściółkę i jego cichy jęk, gdy nisko opadająca gałąź ociera jego gołe ramię. Widzimy, czujemy i słyszymy wszystko, właśnie dzięki wyobraźni. 

Coraz częściej mam wrażenie, że takie wykorzystanie wyobraźni to jedyne, co nam pozostało. Kiedy jesteśmy dorośli korzystamy z niej tylko, gdy czytamy lub piszemy książki, czy inne dzieła. Bo wczuwanie się w sytuację innej osoby to już empatia, nie wyobraźnia. 

Dziecięca wyobraźnia

Dlatego właśnie zazdroszczę dzieciom. Dzieci korzystają z wyobraźni cały czas, na okrągło. Nie da się być dzieckiem, nie tworząc pewnych historii, zabaw, czy własnej rzeczywistości. 

Z jednej strony, dzięki wyobraźni dzieci się bawią na tysiące różnych sposobów. Jednego dnia sofa w salonie to statek nieustraszonych piratów, a następnego ostatnia deska ratunku przed lawą, w którą się zamieniła podłoga. Szara sukienka staje się piękną, balową suknią księżniczki, a opaska do włosów to najwspanialsza korona królowej. Piaskownica staje się domem, a piasek z wodą to najsmaczniejsze dania przygotowane przez „mamę”. Plac zabaw z drugiego osiedla to wrogie królestwo, przed którym trzeba się bronić, a dzieci stamtąd to nieprzyjaciele.

Wszystko może być wszystkim.

Dziecięca wyobraźnia nie zna granic. 

To właśnie jest piękne. Dzieci nie przejmują się tym, że jeśli wykonają, albo powiedzą jakąś konkretną rzecz ktoś pomyśli o nich coś złego. One po prostu robią i się nie przejmują. Z wiekiem zarówno działanie bez względu na innych, jak i wyobraźnia zaczynają zanikać. Nie chodzi o to, że umierają w sposób naturalny. Chodzi o to, że my je zabijamy.

Z jednej strony zabijamy dziecięcą wyobraźnię poprzez taki, a nie inny system edukacji, czyli dopasowywanie się do istniejących schematów. Zapominamy o dziecięcej radości. Może dlatego, tak bardzo podoba mi się reklama słodyczy, skierowana bardziej do dorosłych, niż do dzieci. Bo to dorośli powinni obudzić w sobie dziecięcą radość. Czy to przez kawałek czekolady, czy przez wykorzystanie odrobiny swojej wyobraźni. 

Obudź swoje wewnętrzne dziecko

Każdy z nas ma w sobie wewnętrzne dziecko, które chce czasem dojść do głosu. Nie zabraniajcie mu. Ja wiem i rozumiem, że powinniśmy być dorośli, podejmować przemyślane decyzje i ogólnie prowadzić szare, zwyczajne życie. Jednak jeśli raz na jakiś czas pogadamy z naszym wewnętrznym dzieckiem i damy mu przez chwilę „rządzić” to życie będzie może nie łatwiejsze, ale na pewno ciekawsze. 

Czasem warto spojrzeć na otaczające nas dzieci i przypomnieć sobie, co znaczy radość oraz jak wykorzystać swoją wyobraźnię, żeby stworzyć sobie swój własny, wyjątkowy świat, do którego tylko wybrani mają dostęp. Polecam zajrzeć do tego świata, tylko uważajcie – jak raz wejdziecie to szybko nie będziecie chcieli wrócić. 

Na koniec małe wyzwanie. Spójrz jeszcze raz na zdjęcie na samej górze wpisu, uruchom swoją wyobraźnię (tę ukrytą najgłębiej), a potem w komentarzu napisz, co jest na obrazku. Pamiętaj, nie ma złych odpowiedzi! Powodzenia 🙂


Zobacz także: Czas do szkoły, czyli wspomnienia powracają


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

4 komentarze

  • TrueLoveWoman

    Myślę, że pielęgnowanie w sobie wewnętrznego dziecka w każdym wieku, zwlaszcza gdy jesteśmy starsi jest bardzo ważne. Dobrze jest czasami nieco zaszaleć i zapomnieć o codzienności 😉

  • Marzeniawcele

    Nie tylko wyobraźni trzeba zazdrościć dzieciom, ale też ich niesamowitej ciekawości świata i procesów, które my dorośli uznajemy za normalne – dlaczego niebo jest niebieskiegie? Jaki cudem pada deszcz? W jaki sposób samoloty latają. Poza tym dzieci jak widzą problem to próbują go w jakiś sposób rozwiązać, a my często się poddajemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *