Okładka książki "Na skraju załamania" B. A. Paris
książka,  recenzja

Gdy głowa staje się więzieniem – recenzja „Na skraju załamania” B.A. Paris

Pierwsza powieść B. A. Paris to gra pozorów, druga to opowieść o tym, że naszym największym wrogiem może okazać się nasza głowa. „Na skraju załamania” to thiller psychologiczny, choć do tego rzeczownika trochę jej brakuje. Z pewnością jednak jest to książka oparta na psychologii.

Cass prowadzi zwyczajne życie nauczycielki. Jest szczęśliwa ze swoim kochającym mężem Matthew, a w razie potrzeby zawsze może zwrócić się do swojej najlepszej przyjaciółki Rachel. Czyżby „życie idealne”? Jak ze wszystkim – tylko do czasu.

Kto dotrze na skraj załamania?

Zakończenie roku szkolnego, a więc rozpoczęcie wakacji Cass świętuje w towarzystwie współpracowników ze szkoły. Do miasta zbliża się burza – Cass rezygnuje z dalszej zabawy i wraca do domu. Pomimo szalejącej burzy i niebezpiecznej drogi postanawia wrócić skrótem, prowadzącym przez las. Gdyby wtedy pojechała dłuższą drogą, nic by się nie wydarzyło. Życie wyglądało by tak samo. Jedna decyzja zmieniła wszystko.

Samochód zaparkowany na poboczu w środku lasu wzbudził jej podejrzenia, ale przez ulewę i strach nie wysiadła z własnego auta. Nie sprawdziła, czy samotna kobieta potrzebuje pomocy. Następnego dnia dowiaduje się, że w lesie doszło do brutalnego morderstwa.

Kiedy Twoja głowa staje się najgorszym więzieniem

Cytat z okładki

Cass nie potrafi sobie poradzić z tym, że tak blisko jej domu doszło do takiej zbrodni. Tym bardziej, że wyrzuty sumienia podpowiadają, że gdyby wysiadła, być może kobieta nadal by żyła. W niczym nie pomagają głuche telefony i zaniki pamięci, które wprowadzają do jej spokojnego życia co raz więcej zamętu i niepokoju. Cass dociera na skraj załamania nerwowego.

Czemu Cass nie pomogła samotnej kobiecie? Czy gdyby tamtej nocy wysiadła z samochodu ona także zginęłaby z rąk mordercy? Co głuche telefony mają wspólnego z zabójstwem niedaleko domu Cass? Czy zaniki pamięci i dziwne wydarzenia doprowadzą Cass do obłędu?

„Na skraju załamania”, czyli kto załamie się pierwszy – bohater czy czytelnik?

Kiedy zaczęłam czytać „Na skraju załamania” nastawiałam się na dobry, trzymający w napięciu thiller psychologiczny, który dorówna pierwszej książce B.A. Paris „Za zamkniętymi drzwiami”.

Początkowo byłam naprawdę zawiedziona. Pierwsza połowa książki (może nawet więcej…) bardzo mi się dłużyła, a zachowanie głównej bohaterki było po prostu nudne. Zabrakło mi jakieś dodatkowej akcji, dzięki której zaczęłoby się coś dziać. W poprzedniej powieści autorki też nie było tak, że cały czas działo się coś niesamowitego, ale cała historia trzymała w napięciu.

Natomiast B.A. Paris jest dla mnie mistrzem, bo mimo wszystko nie chciałam przerywać „Na skraju załamania”. Historia nie zachęcała, czasami nudziła, a dialogi… Momentami miałam wrażenie, że uczeń podstawówki napisałby lepsze. Ale nie przerwałam. Dlaczego? Pamiętając, poprzednią powieść B.A. Paris miałam nadzieję na rozwój akcji. Prócz tego, mimo wszystko wierzyłam, że ta historia ma głębszy sens.

Co się dzieje, gdy docierasz na skraj załamania?

Wiele się nie pomyliłam, bo „Na skraju załamania” również ma głębsze przesłanie. „Za zamkniętymi drzwiami” to gra pozorów, tym razem chodziło o coś więcej. Oczywiście, również w tym wypadku pozory mylą (oj, mylą!), ale ważniejsze zdaje się pytanie:

Jak bardzo ufasz samemu sobie i swojej głowie?

Ludźmi bardzo łatwo manipulować. Świetnie świadczą o tym wszystkie reklamy i w ogóle cały rynek konsumencki. Jednak w przypadku książki „Na skraju załamania” manipulacja prowadzi do sytuacji, w której bohaterka na pewno nie chciałaby się znaleźć.

Odpowiedź na powyższe pytanie nie jest jednoznaczna i autorka go nie udziela. Historia Cass pokazuje jedynie, że największym zaufaniem powinniśmy obdarzyć samych siebie. Dopiero potem możemy zastanawiać się nad obdarzeniem zaufaniem innych, a i na to trzeba bardzo uważać.

Jaki z tego wszystkiego morał? Jedyną osobą, z którą spędzisz całe życie jesteś Ty sam, więc lepiej polub sam siebie i sobie ufaj najbardziej.


Zobacz także: „Siostry” Claire Douglas


Ostatecznie rozwiązanie całej sprawy nie było jakąś bombą, ale sam pomysł był świetny, tak samo jak przesłanie całej powieści. Kunszt pisarski i spuentowanie całości broni się, więc generalnie polecam „Na skraju załamania”, choć nie ukrywam, że pierwsza powieść B. A. Paris podobała mi się zdecydowanie bardziej.

Czytaliście „Na skraju załamania”? Podobało Wam się, czy jednak „Za zamkniętymi drzwiami” podobało Wam się bardziej? Dajcie znać w komentarzach.


Kolejna powieść autorki „Pozwól mi wrócić” już czeka na półce. Recenzja na pewno pojawi się na blogu!


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *