Okładka książki "Hashtag" Remigiusza Mroza
książka recenzja

„Hashtag” Remigiusz Mróz

„Hashtag” Remigiusza Mroza to opowieść o tym, że we współczesnym świecie wszystko może być wykorzystane przeciwko nam. Tesa przekonała się o tym na własnej skórze. Jak się okazuje z użyciem internetu czy bez niego ktoś może zaplanować nasze życie, nawet bez naszego bezpośredniego udziału. Cytując klasyka „przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów jeszcze bliżej”.

Tesa to otyła, zakompleksiona dziewczyna, która ma widoczne problemy w kontaktach z innymi ludźmi. Dziewczyna skończyła studia i znalazła męża, jest inteligentna, ale nieśmiała. Otrzymanie paczki, w dodatku zamówionej do paczkomatu, jest dla niej zaskoczeniem i zagadką. Jak może to nie wychodzi z domu, a gdy zamawia coś przez internet to wybiera kuriera, z którym nawet nie musi rozmawiać.

Ciekawość wzięła górę, więc Tesa sprawdziła, co czeka na nią w paczkomacie. Czy to był błąd? Na pewno początek zdarzeń, które jak się zdaje zostały przez kogoś skrupulatnie zaplanowane.

Hashtag #apsyda

Najważniejszym wydarzeniem, przez które Tesa musi zainteresować się tematem jest pojawienie się w internecie wpisów z hashtagiem #apsyda. Pewnie nie przejęłaby się tym, gdyby wpis nie pojawił się na profilu osoby uznanej za zaginioną, kilka lat wcześniej. Tajemnicza przesyłka i hashtag stanowią niewiadomą, tym bardziej, że wszechwiedzący internet nie daje właściwie żadnych odpowiedzi.

Tesa szuka odpowiedzi wspólnie z mężem Igorem i byłym wykładowcom Krystianem „Strachem” Strachowskim. Igor jest nieprzyjaźnie nastawiony do profesora i nie podoba mu się, że żona wciąż utrzymuje z nim kontakt. W końcu całą trójkę łączy wspólna przeszłość.

Czy Tesa pozna prawdę? Co oznacza #apsyda? Dlaczego pojawia się na profilach osób zaginionych, być może martwych? Co łączy te wszystkie osoby? Dlaczego przesyłka trafia właśnie w ręce aspołecznej Tesy? Kto za tym wszystkim stoi i czego właściwie chce? Jakie jest przeznaczenie Tesy?

Reklama kontra jakość

„Hashtag” to więcej pytań niż odpowiedzi, a przynajmniej tak może się wydawać. Reklama i promocja tej książki były na najwyższym poziomie. Pojawiała się wszędzie, gdzie powinna. Niestety, promocja promocją, ale rzeczywistość jest zupełnie inna.

Nie jest to najlepsza pozycja autorstwa Remigiusza Mroza. Wydał już zdecydowanie lepsze książki, ale nie ma się czemu dziwić po takiej ilości w ostatnim roku.


Zobacz także wszystkie recenzje książek Remigiusza Mroza


Fabuła i sam pomysł na powieść są naprawdę dobre, ale mam wrażenie, że zupełnie nie zostały wykorzystane. Jak tylko skończyłam czytać to napisałam do znajomych książkoholików, co myślę. Między innymi napisałam, że „Hashtag” to książka tak dziwna, że nie da się tego opisać słowami. Pomimo kilku dni, które już minęły, moja opinia się nie zmieniła. Uważam, że „Hashtag” to książka, w której czegoś brakuje. I to czegoś naprawdę istotnego.

Jak zrozumieć „Hashtag”?

Ciekawa fabuła to jedno, ale rozbudowanie jej i interesujące rozwiązanie całej zagadki to już zupełnie inna sprawa. Oczywiście, jak na Remigiusza Mroza przystało była odpowiednia tajemnica, nawarstwiające się pytania i… Chciałam napisać szukanie sprawcy, ale to nie prawda. Tym razem czytelnik po pierwszych kilkudziesięciu stronach wie, kto jest sprawcą całego zamieszania. Napisałabym na ten temat więcej, ale nie chcę zdradzać nikomu fabuły i psuć, hm, niespodzianki.

Poznałam sprawcę i zastanawiałam się, co więcej może wydarzyć się na następnych dwustu stronach. Na szczęście nie poznałam motywów, więc czekałam, aż dowiem się czegoś więcej, a zawiłości było niemało.

„Hashtag” to symbol współczesności

W każdym razie w którymś momencie zdawało się, że akcja zaczęła się rozkręcać. Tesa wydawała mi się dobrze zbudowaną postacią, która oprócz obecnej zagadki zmagała się z koszmarami przeszłości i własnymi słabościami. Niestety potem pojawiły się motywy, wyjaśnienia i zakończenie całej historii mocno mnie zawiodło. Było mocno naciągane i nie pasowało do całej fabuły.

Przed przeczytaniem widziałam opinie, że „Hashtag” to metafora tego, co internet robi ze współczesnymi ludźmi. Fakt pojawiał się wątek krytyki współczesnego świata, ale moim zdaniem niewiele miał on wspólnego z internetem. Jedyne powiązanie to oczywiście tytułowy hashtag. Poza tym? Raczej niewiele.

„Hashtag” – można to było zrobić lepiej

Jedyne, co można uznać za rzeczywiście ciekawy zabieg autora to połączenie przeszłości i teraźniejszości. Fakt, to nie jest nowy zabieg, bo występuje chociażby w książkach Leisy Reyven o „Złym Romeo”. Jednak „Hashtag” to teraźniejszość Tesy w pierwszoosobowej narracji oraz przeszłość widzianą oczami Stracha w trzecioosobowej narracji. Był to ciekawy zabieg, który wprowadzał wiele zamieszania i niepewności.

Jak zawsze Remigiusz Mróz odwołuje się do nieznanych zwykłemu człowiekowi teorii i zmusza czytelnika do myślenia, a może nawet zagłębienia się w poszczególne tematy. Niestety atutem tego zawsze było interesujące wyjaśnienie takich teorii. Tym razem również tego zabrakło.

Niestety nie potrafię Wam powiedzieć, czy polecam „Hashtag” czy nie. Jest to pozycja ciekawa pod względem fabuły i samego pomysłu, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. „Hashtag” zapowiadał się na interesującą pozycją, szkoda, że nie został odpowiednio dopracowany.


Zobacz także: „Listy zza grobu” Remigiusz Mróz – początek serii o Sewerynie Zaorskim


Nie wiem, czy ktoś oprócz mnie też wyczytał to, co zostało powiedziane między słowami w posłowiu. Wydaje mi się, ale może wyolbrzymiam i nie jest to prawdą, że Remigiusz Mróz na sam koniec przyznał się, że to nie on jest autorem „Hashtagu”, tylko została wydana pod jego nazwiskiem. Jednak tak jak mówię – być może moje rozczarowanie jest tak duże, że sama sobie coś dodałam.

Co myślicie na temat „Hashtagu”? Czy Remigiusz Mróz już wszedł na swój szczyt, a teraz jedynie z niego schodzi? Zostawcie swoje opinie w komentarzach.


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

6 KOMENTARZY

    • Aniu, z całego serca polecam całą serię z Joanną Chyłką. Czytałam też Forsta, ale nie do końca przypadł mi do gustu, choć jest lepszy nić Hashtag. Pozostałych nie czytałam, ale na pewno jeszcze wrócę do tych wydanych wcześniej.

  1. Remigiusz Mróz to chyba najpłodniejszy pisarz w Polsce w ciągu kilku ostatnich lat. Sama ledwo nadążam czytać kolejne jego publikacje. Najbardziej lubię te z Chyłką i Zordonem. Zazwyczaj te pojedyncze, nienależące do żadnej serii mi nie leżą. Hasztag przeczytałam dość szybko i równie szybko o nim zapomniałam. Dobra książka na odmóżdżenie, bo co jak co, potrafi wciągnąć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.