Okładka książki "Miłość leczy rany" Katarzyny Bondy
książka recenzja

Miłość, która przetrwa wszystko, czyli historia o prawdziwej miłości w książce Katarzyny Bondy „Miłość leczy rany”

Szczęśliwy związek przerwany przez powracającą jak bumerang przeszłość. To nie pierwsza powieść tego typu, ale pierwsza (w mojej biblioteczce) oparta na faktach. Katarzyna Bonda w książce „Miłość leczy rany” przenosi nas do Kazachstanu, w którym zasady są zupełnie inne. Czy miłość jest wystarczająco silna, aby przezwyciężyć panujące tam obyczaje?

Antonina Petry to zwykła dziewczyna, pochodząca ze Śląska. W życiu przeszła nie jedno, ale nigdy nie spodziewała się, że może próbować wyciągnąć z więzienia ukochanego, który został oskarżony o zabójstwo. Jeśli miałabym określić Tośkę jednym słowem to z pewnością jest to determinacja, której prywatnie trochę jej zazdroszczę. Generalnie, choć tak mogłoby się wydawać, to nie jest to najważniejsza postać w tej książce. Tosia to tylko element całej układanki.

Kerej Kunanbajew, znany również jako Igor, to wybranek serca Petry. Choć tak naprawdę dziewczyna nie zna swojego ukochanego. To właśnie Kerej jest głównym bohaterem tej książki. To jego historia tworzy klucz i fabułę. Ale nie byłoby tego gdyby nie historie kilku…nastu innych osób, które opisała Katarzyna Bonda. Nie będę ich wymieniać, żeby nie zepsuć niespodzianki i wrażenia.

To, co musicie wiedzieć to fakt, że nic nie jest takie jak się z pozoru wydaje. Wiem, że powtarzałam to nie raz, ale w książce „Miłość leczy rany” Katarzyna Bonda nie tylko opisuje historię prawdziwej miłości, ale przedstawia również fakty związane z Kazachstanem.


Zobacz także: „Kobieta w oknie” A.J. Finn – moje psychologiczne odkrycie. Recenzja książki


Opowieść o miłości czy historia Kazachstanu?

Mogłabym napisać, że to świetna lekcja historii ubrana w fabularną opowieść o wielkiej miłości – ale tym samym skrzywdziłabym tę książkę i jej autorkę. Bo tak nie jest. Historia Tosi i Kereja opiera się na faktach, po które Katarzyna Bonda leciała, aż do Kazachstanu i właśnie dlatego ta historia jest prawdziwa. Czuć w niej to zaangażowanie autora, które nie zawsze jest wyczuwalne we współczesnych powieściach.

Jednocześnie nie ukrywam, że nie jest to książka do przeczytania „jednym tchem”. Tak, powieść wciąga, ale jest to na tyle trudna historia, że momentami zaczyna zwyczajnie męczyć. Kilkukrotnie zdarzyło mi się odłożyć ja na kilka dni, aby w tym czasie czytać coś innego. Gdybym tego nie zrobiła trudno byłoby mi zrozumieć i przeżyć historię wraz z bohaterami. Nie spieszyło mi się, tym bardziej że to długa i zawiła powieść. Wielowątkowość zdecydowanie niczego nie ułatwiała, a wręcz niektóre wtrącenia wydawały mi się po prostu bez wpływu na całą historię. Sądzę, że niektóre wątki można było pominąć. Jednocześnie staram się zrozumieć autorkę, która zwyczajnie chciała przekazać jak najwięcej ze skomplikowanego świata jakim jest Kazachstan.


Zobacz także recenzję opowieści miłosnej z historią w tle – „Dziewczyna, którą kochałeś” Jojo Moyes


Moja ocena książki „Miłość leczy rany”

„Miłość leczy rany” to pierwsza książka autorstwa Katarzyny Bondy, którą przeczytałam. Od razu się usprawiedliwię, że już wcześniej chciałam po coś sięgnąć, ale nie było okazji (wiem, wiem dla książkoholika to żadne wytłumaczenie). W każdym razie podoba mi się styl pisania Katarzyny Bondy, bo czuć w nim lekkość i znajomość, wcale nie łatwego, tematu. Czyta się dobrze, choć tak jak wspominałam momentami historia była przytłaczająca i pomimo dobrego pióra potrzebna była przerwa.

W porównaniu do całej książki zakończenie nie zaskakuje i wydaje się lekko spłaszczone. Czegoś mi w nim zabrakło. Nie będę zdradzać, co się wydarzyło, wiadomo z jakiego powodu. Powiem tylko, że cała historia jest lepsza niż jej zakończenie. Choć z drugiej strony skoro mają być jeszcze dwie kolejne części z serii to może jest to zapowiedź czegoś kolejnego. Nie wiem, czy autorka chce kontynuować losy Kereja i Tosi. Jeśli tak to mam obawy czy aby na pewno są ku temu podstawy. Ale poczekamy zobaczymy, może będę mile zaskoczona.

Generalnie książkę „Miłość leczy rany” polecam, ale zdecydowanie nie jakoś „coś lekkiego do poczytania”. Jest to powieść, do której potrzeba cierpliwości i otworzenia się na nowe, często zaskakujące obroty spraw. Czytaliście już? Polecacie? Jakie pozycje Katarzyny Bondy bardziej lub mniej przypadły Wam do gustu?


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.