Plakat promujący serial TVN "Pod powierzchnią"
film i serial,  recenzja

„Pod powierzchnią” TVN – recenzja

Jak dobrze znasz tych, których kochasz? To główne pytanie, jakie stawiają producenci „Pod powierzchnią”. Niestety moim zdaniem pytanie nie bardzo odzwierciedla to, co dzieje się w serialu. Jeśli nie psychologicznym obrazem współczesnego społeczeństwa, to czym jest serial „Pod powierzchnią”?

Bartek jest dyrektorem liceum w Płocku, a jego żona Marta uczy w tej szkole języka polskiego. Bohaterów poznajemy dwa lata po tym, jak ich dziecko utopiło się w Wiśle. Oboje są załamani, a Marta nie potrafi wrócić do normalnego życia. Traumatyczne przejścia doprowadzają nie tylko do załamania Marty, ale także do coraz częstszych kłótni pary. 

Serialowy ojciec z trudną nastoletnią córką w produkcji TVN "Pod powierzchnią"
Maciej i jego córka Ola

Kolejnymi bohaterami są Maciej i jego córka Ola. Maciek jest nauczycielem i pracuje razem z Martą i Bartkiem. Ola po latach wraca pod opiekę ojca i zaczyna naukę w jego szkole. Ich relacje nigdy nie było na wzorowym poziomie, ale muszą poradzić sobie we dwójkę. Nie jest to jednak proste z nastolatką, która zmienia humory jak rękawiczki.

W jaki sposób losy czwórki bohaterów „Pod powierzchnią” się połączą? Kto jest odpowiedzialny za śmierć syna Marty i Bartka? Czemu Ola tak bardzo nienawidzi Maćka, którego wszyscy uczniowie uwielbiają? Kto jaki sekret ukrywa i dlaczego to robi? 

O czym jest pierwszy sezon serialu „Pod powierzchnią”?

Zgodnie z opisem na stronie TVN’u „Pod powierzchnią” miało być historią o zmaganiu się z problemami, lękami i słabościami głównych bohaterów. Ale czy tak na pewno się stało? Czy udało się stworzyć wyjątkowy serial?

„Pod powierzchnią” to serial TVN, który już na samym początku mnie nie przekonał. Po sukcesie, jakim okazała się poprzednia jesienna nowość „Pułapka” (zobacz też: recenzję 2 sezonu „Pułapki”), spodziewałam się, że „Pod powierzchnią” będzie równie intrygujące. Niestety bardzo się oszukałam i choć bardzo się starałam obejrzeć z zainteresowaniem, jestem bardzo zawiedziona. 

Magdalena Boczarska i Bartłomiej Topa pod szkołą z serialu "Pod powierzchnią"
Serialowe małżeństwo Marta i Bartek

„Pod powierzchnią” jest historią pomieszaną, w której głównym wątkiem zdaje się być seks. Choć na początku oczywiście wydawało się, że to traumatyczne wydarzenie Marty i Bartka będzie na pierwszym planie to nagle (gdzieś w okolicach drugiego odcinka) okazało się, że niestety tak nie jest. „Pod powierzchnią” mógłby być świetnym psychologicznym serialem, gdyby twórcy się postarali. 

Czy warto obejrzeć pierwszy sezon „Pod powierzchnią”?

W serialu „Pod powierzchnią” zabrakło czegoś ważnego, a mianowicie dobrze opowiedzianej historii. Bo może i jakaś fabuła była, ale kilka nakładających się na siebie wątków nie dało pełnego obrazu, który można było z tego wyciągnąć. Zabrakło spójności i czegoś, co zaintrygowałoby widza. To nie jest ten serial, o którym myślisz cały tydzień, nie mogąc się doczekać następnego odcinka. 


Zobacz także: „Hashtag” Remigiusz Mróz


Magdalena Boczarska, Maria Kowalewska i Bartłomiej Topa na planie serialu "Pod powierzchnią" TVN
Bartłomiej Topa, Magdalena Boczarska, Maria Kowalewska

Natomiast nie mogę nic zarzucić grze aktorskiej. Szczególne uznanie dla Magdaleny Boczarskiej (serialowej Marty), która niezależnie od wydarzeń była autentyczna.

Postacią, którą najmniej polubiłam była Ola, grana przez Marię Kowalską. Nastolatka zdawała się być niestabilną emocjonalnie dziewczyną, która sama nie wie czego chce. Jasne, wiem, że nastolatki tak mają, ale nie w ten sposób… Prócz tego mam wrażenie, że Maria Kowalska też się musi jeszcze trochę nauczyć. Na pewno u boku takich aktorów jak Magdalena Boczarska będzie miała taką możliwość.

Recenzja drugiego sezonu „Pod powierzchnią”

Drugi sezon serialu „Pod powierzchnią” niewiele różni się od pierwszego. Bohaterowie pozostają ci sami, a historia jest kontynuowana. Okazuje się, że dziecko Marty i Bartka nie zginęło kilka lat wcześniej w Wiśle. Chłopiec odnajduje się a rodzice zamierzają zrobić wszystko, aby go odzyskać.

Jednocześnie okazuje się, że nastolatka, z którą Bartek miał romans jest z nim w ciąży. Marta nie chce mieć nic wspólnego z mężem, najważniejszy jest dla niej odnaleziony syn. Prócz tego powracają potwory z przeszłości, która znacznie mieszają w teraźniejszości.

Michalina Łabacz z serialowym synem na planie serialu "Pod powierzchnią"
Serialowa Iga Stępień z zaginionym synem Gajewskich

W kwestii wykonania niewiele mam do dodania. Wszystko, co pisałam wyżej, odnośnie pierwszego sezonu „Pod powierzchnią” jest prawdą również w drugim sezonie. Serial jest zrobiony tak sobie, a historia jest nieciekawa i momentami nudna. Niektóre fragmenty wręcz niepotrzebnie się ciągnęły. Jedyne, co podoba mi się w tej produkcji TVN’u to gra aktorska. Cała produkcja i historia pozostawiają wiele do życzenia.

Podsumowując, serialu „Pod powierzchnią” nie polecam, ale może ktoś ma inne zdanie? Oglądaliście „Pod powierzchnią”? Jak Wam się podobało?


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *