Notatki studenta do sesji
doświadczenie,  studia

Robaki dla wegetarian, czyli sesja 2018

Sesja to ten czas dwa razy do roku, kiedy kluby pustoszeją, a biblioteki mają więcej czytelników niż w jakimkolwiek innym okresie. To czas, kiedy studenci zapominają o przyjemnościach, a skupiają się na haśle przewodnim „byle zdać”. To czas, kiedy uczelnia staje się drugim domem.

Sesja – system eliminacji studentów jest aktywny. Taka definicja sesji ma w sobie ziarno prawdy. Pisanie egzaminów nigdy nie jest łatwe, a groźba poprawki, zazwyczaj trudniejszej, niż pierwszy termin, niczego nie ułatwia. Studenci są jednak zgodni, że sesja jest po to, aby ją po prostu zdać. Znana zasada 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć) ma swoje zastosowanie nie tylko w szkołach ponadpodstawowych, ale także na studiach.

Dodatkowo oprócz tego, że jest to trudny i bardzo aktywny czas, to towarzyszą nam liczne, często skrajne emocje. Nie wiem jak jest na innych uczelniach, ale na Uniwersytecie Warszawskim jest ciekawie, szczególnie na tak kreatywnym kierunku, jakim jest dziennikarstwo.

Z jednej strony musisz napisać przemówienie, w którym przekonasz wegetarian do jedzenia robaków, a z drugiej oficjalna informacje o kolokwium, z wykładu dostajesz na pięć minut przed rozpoczęciem zajęć, bo wcześniej wykładowcy nie spieszyło się, aby odpisać na maile. Nie można również zapomnieć o tak interesującym przypadku, jak zmiana zasad zaliczenia przy wystawianiu ocen. Idziesz na zajęcia z przekonaniem, że dostaniesz 5, a wychodzisz z 3. Dlaczego? Bo zalicza obecność, a nie jakość wykonanych prac. Wszystko jest możliwe, jeśli tylko jesteś wykładowcą. Studenci mają zdecydowanie mniej możliwości. Oczywiście, oprócz tych niewątpliwie interesujących przypadków są również egzaminy, na które wchodzisz, piszesz, co wiesz lub nie wiesz, a potem w indeksie/systemie widzisz 5.

W związku z powyższym w imieniu wszystkich studentów (nie tylko UW) proszę o wyrozumiałość dla nas w tym trudnym, emocjonalnie wyczerpującym okresie.

Jakie macie wrażenia po sesji? A może macie jakieś ciekawe wspomnienia? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Może jesteście już absolwentami? Więcej na temat trudnego czasu, jakim jest pisanie licencjatu w poście na temat obrony pracy dyplomowej.


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

4 komentarze

  • Mary

    Co wykładowca, to zwyczaj lub w szerszym pojmowaniu sprawy – co wydział, to zwyczaj! Mój dotyczy zdrowia, lecz podczas sesji niewiele ze zdrowiem ma wspólnego… Bo mam wrażenie, że stres towarzyszący egzaminom powoduje właściwie wszystkie objawy omawianych schorzeń. Jednakże – kto pierwszy rok przeżył, ten wie, że zwykle po prostu nie opłaca się zanadto przejmować i denerwować. Efekt ten sam, lecz mniejszym emocjonalnie kosztem.
    Najgorsze są te egzaminy, na które właściwie to nie wiadomo, co należy umieć. Albo nie ma materiałów, albo jeden przedmiot jest prowadzony przez kilka osób o różnych zdaniach na temat naszej przyszłej wiedzy czy zaliczenia… Ach, studia, przygody czas!
    Trzeba mieć dystans i jakoś się żyje 🙂
    Przede mną jeszcze 3 egzaminy (i właśnie w ramach przerwy w nauce czytam blogi…)

    • Paulina

      Zdecydowanie zgadzam się, że kto przeżył pierwszy rok ten wie, że nie warto się stresować. Choć z doświadczenia wiem, że uniwersytet potrafi zapewnić takie emocje, które nawet licencjuszy wyprowadzą z równowagi. I prawda – co wykładowca to zwyczaj, a zdania typu “na egzaminie będzie to, co na wykładach” są na porządku dziennym.
      Jak to mówią – studia to najlepszy czas w życiu. Zgadzam się, ale trzeba wziąć (jak we wszystkim) poprawkę na stres, który też się pojawia 🙂
      U mnie na szczęście jeszcze tylko jeden. Powodzenia!

  • RINROE

    Pierwszy raz spotykam się z takim rozwinięciem słowa sesja XD na mojej uczelni jest cudownie 😉 mam porównanie z poprzednią… tutaj wszystko ustalamy z wykładowcami na początku semestru, żeby później nie było żadnych niespodzianek 😉

    • Paulina

      Żeby było śmieszniej dodam, że takie rozwinięcie skrótu po raz pierwszy usłyszałam od wykładowcy na pierwszym roku!
      Wiesz, my też teoretycznie wszystko ustalamy na początku semestru, ale z praktyką bywa różnie 😉 Jeśli można zapytać, na jakiej uczelni studiujesz? Wybieram się na kolejne studia i rozważam nie tylko UW.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *