Okładka książki "Złe serce" Leisy Rayven
książka,  recenzja

„Złe serce” Leisa Rayven

Romeo jest zły, Julia zresztą też, a na koniec pozostało jedynie „Złe serce”. Po raz pierwszy, rozpoczynając kolejny tom serii nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Po dwóch pierwszych częściach ostatnia mogła okazać się wielkim rozczarowaniem lub niesamowitym zaskoczeniem.

Będąc w połowie pierwszego tomu trylogii „Zły Romeo” wiedziałam, że muszę mieć pozostałe części, więc nie czekając na zakończenie kupiłam „Złą Julię” oraz „Złe serce”. Po przeczytaniu całości uważam, że była to dobra decyzja. Choć dwie pierwsze części różniły się od siebie pod wieloma względami to nie spodziewałam się, że ostatni tom będzie, aż takim zaskoczeniem.

Serce nie sługa – nowi bohaterowie w „Złym sercu”

„Złe serce” nie jest kontynuacją wielkiej miłości Ethana i Cassie. Już sam fakt, że to nie oni są głównymi bohaterami było dla mnie zaskoczeniem. Pojawiają się, jako drugoplanowe postaci, bo Leisa Rayven tym razem przedstawiła historię Elissy, siostry Ethana.

Panna Holt to niezwykle utalentowana, ale bardzo samotna inspicjentka. Historia rozpoczyna się, gdy w jej życiu na nowo pojawia się Liam Quinn. Mężczyzna miał być tylko przelotnym romansem, ale w sercu kobiety pozostał jako niespełniona miłość.

W związku z najnowszym spektaklem na Brodwayu ich drogi ponownie się krzyżują, ale dla Elissy nie jest to łatwe spotkanie. Szczególnie, że ten najprzystojniejszy na świecie aktor jest zaręczony z równie zjawiskową aktorką Angelą Bell.


Zobacz także: Musical „Piloci”


Elissa za wszelką cenę chce pozostać profesjonalistką i wykonywać swoją pracę niezależnie od targających nią uczuć. Czy profesjonalizm wygra z emocjami? Czy Liam powróci w ramiona Elissy pomimo błyszczącego pierścionka Angeli? Czy sztuka, nad którą mają razem pracować okaże się hitem?

Godziny wspólnych przygotowań, wielkie napięcie i medialne zamieszanie zbliżają do siebie tych, którzy nie powinni być blisko. Bo serca wbrew wszelkim regułom piszą własny scenariusz.

Cytat z okładki

„Złe serce” – czytać czy nie czytać?

Z czystym sumieniem i całkowitą pewnością stwierdzam, że trzecia część trylogii jest najlepsza ze wszystkich. Takiej tezy nie sposób udowodnić bez porównywania jej z poprzednimi częściami.

Miłość Cassie i Ethana była przedstawiona, jako zakochanie nastolatków, ale z predyspozycjami do szczęśliwego zakończenia. Natomiast uczucie Elissy i Liama, choć przepełnione erotycznym napięciem, od początku zdawało się bardziej rzeczywiste, prawdziwe.

Leisa Rayven, pisząc ich historie pilnowała, aby tych emocji nie spłycić, jak w przypadku dwóch pierwszych części. Takie odniosłam wrażenie, choć mam świadomość, że wielu czytelników zdecydowanie się z tym nie zgodzi.

Zdecydowanie tę historię czytało mi się najlepiej i gdy musiałam odłożyć książkę to czułam, że chcę do niej wrócić, jak najszybciej. Gdyby nie świadomość tego, że jest to trzeci tom trylogii, można by uznać, że to oddzielna powieść. I myślę że podkreślenie na okładce, że to ostatnia część jest po prostu zbędne. Elissa i Liam nie są Cassie i Ethanem, a ich historie, ani się ze sobą nie łączą, ani w żaden sposób na siebie nie wpływają.

Pomimo mojego oczywistego zachwytu „Złym sercem” również w tym wypadku uważam, że zakończenie nie jest najlepszym elementem. Odniosłam wrażenie, że Autorka bardzo chce zostawić czytelników z poczuciem, że prawdziwa miłość istnieje i jest to najwspanialsze uczucie na świecie. Czy jej się to udało?

W moim przypadku nie. Ale może kogoś rzeczywiście takie zakończenie satysfakcjonuje. Leisa Rayven po raz drugi trochę się w swoim zakończeniu pogubiła. Kiedyś ktoś powiedział mi, że dobry Autor to taki, który w swojej historii nie pisze tego, co jest oczywiste.

„Złe serce” oczywiście z całego serca polecam. Koniecznie dajcie znać, jak Wam się podobało. Która część według Was jest najlepsza?


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *