Okładka książki "Zły Romeo" Leisy Rayven
książka,  recenzja

„Zły Romeo” Leisa Rayven

„Zły Romeo” autorstwa Leisy Rayven to historia dwójki aktorów – Cassie i Ethana, których łączy wyjątkowa chemia i pożądanie. Widać je nie tylko na scenie, ale również w codziennych kontaktach. Ale cóż takiego złego mógł zrobić uroczy, przystojny Romeo? Nie zakochał się w biednej Julii? Zdradzał ją z innymi? A może… nie zabił się z miłości do ukochanej?!

Widząc na półce w księgarni, czy stronie internetowej tytuł tej książki myślałam o kolejnej historii z serii współczesnego „Romeo i Julii”. Nieszczęśliwy kochankowie, którzy pomimo wszystko chcą być razem. Brzmi banalnie i prosto, prawda? Historia jak wszystkie.

Nie ukrywam, że z jednej strony wywracałam oczami z irytacją za każdym razem, gdy ją widziałam. Ale z drugiej tytuł był dość dwuznaczny. Dopiero po przeczytaniu recenzji jednej z moich ulubionych blogerek uznałam, że może jednak warto zajrzeć do tej książki.

Kupiłam „Zły Romeo”. Przeczytałam i… nie żałuję.

Jak odległe były moje przypuszczenia o współczesnej wersji Romeo i Julii. Tragiczni kochankowie oczywiście pojawiają się w powieści niejednokrotnie, a w relacji głównych bohaterów jest kilka nawiązań, ale to nadal zupełnie inna historia.

Czy zły Romeo naprawdę jest taki zły?

Cassie i Ethan poznają się na testach do szkoły aktorskiej. Jak łatwo się domyślić oboje się dostają, a potem otrzymują główne role w spektaklu „Romeo i Julia”. Jednak od początku ich relacja nie jest tak oczywista, jak byśmy chcieli. Jeśli liczycie na wielką miłość od pierwszego wejrzenia i tragiczne zakończenie to polecam dramat W. Szekspira.

Chemia łącząca głównych bohaterów wyczuwalna jest w każdym słowie użytym przez Leisę Rayven. Powieść napisana jest prostym, przyjemnym językiem. Czytając ją wyłączysz myślenie i zatracisz się w miłosnej, przepełnione erotyzmem historii.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że jest to erotyka na poziomie bliższym gimnazjum niż Christanowi Greyowi. Mimo to uważam, że „Zły Romeo” to ciekawa książka do poczytania w wolnym czasie.

„Zły Romeo” – czytać czy nie czytać?

Powieść nie należy do wybitnych i ma kilka wad. Pierwsza rzecz to wyjątkowa płytkość i naiwność Cassie. We wspomnieniach ze studiów nie przeszkadzało to, aż tak bardzo – młoda, zakochana, niedoświadczona dziewczynka. Ale już wątki z czasów ,,obecnych”, gdy zdawać by się mogło, że Cassie dojrzała i po wszystkim, co przeżyła jest rozsądniejsza… No cóż… W dorosłej Cassie zabrakło mi dorosłości.

W przypadku Ethana mam mieszane uczucia. Z jednej strony przystojny, tajemniczy młodzieniec. Z drugiej równie przystojny, ale zmieniony mężczyzna. Czytelnik (a raczej czytelniczka) patrzy na niego oczami Cassie, dzięki pierwszoosobowej narracji. Myślę, że to również wpływa na postrzeganie tego bohatera, jako niestabilnego emocjonalnie, skrzywdzonego chłopaka i mężczyznę. A może właśnie taki był zamysł?

Zgodnie z opisem na okładce, przy spotkaniu po latach bohaterowie nie przypominają siebie sprzed lat. Czy to prawda? Według mnie nie. Wydaje mi się, że ich zmiana była za mało wyeksponowana.

Być może zadziało się tak z powodu przeplatania wątków ze studiów i czasów obecnych, bo do samego sposobu pisania raczej nie mogę się przyczepić. Myślę jednak, że gdyby autorka najpierw opisała studia bohaterów, a dopiero potem spotkanie po latach to cała historia straciłaby swoją wyrazistość.

Warto też wspomnieć, że historia nie ma jednoznacznego zakończenia. Cassie i Ethan spotykają się w połowie drogi, ale nie pada odpowiedź, co dalej. Świetny zabieg, po którym czytelnik nie może doczekać się ciągu dalszego.


Zobacz także recenzje kolejnych książek z serii: „Zła Julia” i „Złe serce”


Jak widać mam sprzeczne uczucia wobec tej książki. Nie jest to powieść jednoznaczna, choć bardzo prosta w przekazie. Jak w każdej takiej historii najważniejszy jest wątek miłosny, który przyciąga i oddala od siebie głównych bohaterów.

Czytaliście już? Też macie sprzeczne uczucia, czy jednak przeważa u Was za lub przeciw? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *