Okładka książki "Korponinja" Lars Berge
książka,  recenzja

Zniknąć raz na zawsze. Recenzja książki „Korponinja” Lars Berge

Książka „Korponinja” autorstwa Larsa Berge’a jest o nienawiści do korporacji, byciu szarym pracownikiem i znikaniu w najrzadziej uczęszczanych zakamarkach firmy. Przygoda życia szarego człowieka? Czy może najnudniejsza książka, jaką czytałam w tym roku? Sprawdź w artykule.

Obecnie korporacja ma bardzo negatywne konotacje. Mówisz „korporacja”, myślisz „więzienie”, albo inne takie. Pewnie osoby, pracujące w korporacjach znalazłyby dużo lepsze i trafniejsze synonimy dla swojego miejsca pracy. Nigdy nie pracowałam w prawdziwej korporacji, więc nie chcę się na ten temat zbytnio wypowiadać. Skąd taki wstęp? Cóż, właśnie o tym jest książka „Korponinja” Larsa Berge’a.

„Korponinja” – kto jest kim?

Główny bohater – Jens Jansen – pracuje w firmie produkującej kaski rowerowe. Pracuje? To trochę za dużo powiedziane. Mężczyzna, krótko mówiąc, nie lubi ani swojej pracy, ani swojego życia. Przez całe dnie chodzi w te i z powrotem po biurze, przekłada puste kartki i organizuje fikcyjne zebrania w których sam uczestniczy. I oczywiście cały czas rozmawia przez telefon. Szkoda, że w trybie samolotowym.


Zobacz także: „Porządek rzeczy” Paola Capriolo


Pewnego dnia postanawia rzucić to wszystko i zniknąć. W Polsce pewnie powiedziałabym coś na zasadzie „w cholerę z tym wszystkim, jadę w Bieszczady ”. I pewnie właśnie tam by pojechał, żeby w małej chatce żyć sam ze sobą. W Szwecji nie jedzie się w Bieszczady. W Szwecji znika się pomiędzy korytarzami własnego biura.

Jak ukrywa się korponinja?

Brzmi intrygująco? Jak dobry kryminał? Albo może spełnienie marzeń wszystkich korposzczurow? Szkoda że niewiele to ma wspólnego z rzeczywistością.

Kupując te książkę na kiermaszu, liczyłam na fascynującą historię w której jednostka walczy z korporacją, a najlepiej gdyby z nią jeszcze wygrała. Może trochę koloryzuje, ale na pewno rozumiecie, o co chodzi. Prócz tego jeśli na okładce widnieje komentarz satyra współczesnych korporacji to, co sobie myśli potencjalny czytelnik. Będzie śmiesznie? Albo przyjemniej, że odzwierciedli choć część jego frustracji. Czyż nie?


Zobacz także: „Nie przysyłajcie kwiatów” Martin Solares


Właśnie nie. „Korponinja” to książka w której absolutnie nic się nie dzieje. Znaczy jasne, facet który chce zniknąć i znika we własnym biurze tak, że nikt nie wie, co się z nim dzieje to jest jakiś pomysł. I to nawet trochę intryguje. Ale sama fabuła, wykonanie, zobrazowanie pozostawiają wiele do życzenia.

Co myślę o korponinjny?

Książkę „Korponinja”czyta się słabo. Akcja się dłuży, bohater nie wnosi nic ciekawego, a jego obserwacje kolegów są po prostu nudne. Nie ma w tej książce nic, co byłoby naprawdę interesujące i zachęcałoby mnie do lektury.

Skończyłam ją tylko w jednego powodu. Klamra. Powieść była klamrą. Pierwsze kilka stron pokazywały, co wydarzy się na końcu, ale bez wyraźnego zakończenia. Taka mała zachęta. Więc przeczytałam. Żeby wiedzieć jak do tego doszło i jak to się skończy.

Skończyło się słabo i żałuję że spędziłam z tą książką tyle czasu. Nie wiem, czego to jest wina. Autor pisze dobrze i przystępnie, ale po prostu nudno. Na pewno znajdą się fani takiego typu twórczości, ale ja do nich nie należę.

Potencjał książki „Korponinja”

Tak jak wspominałam na początku korporacja to teraz temat bardzo na czasie. Memy i śmieszki na ich temat są obecne wszędzie, więc materiały na książkę jest trochę i jeszcze więcej. Nie zostało to wykorzystane. Prócz tego sami pracownicy korporacji to wyjątkowe jednostki. Tutaj była próba pokazania tego tematu. Niestety, również nieudana.


Sprawdź, jak uniknąć losu bohatera „Korponinjy” i znajdź swoją wymarzoną pracę.


Trudno mi zrozumieć o czym właściwie była książka „Korponinja”. Nie była ciekawą historią. Ani komedią, ani kryminałem. Tym bardziej książką psychologiczną. A już na pewno nie była satyrą współczesnej korporacji.

Pewnie mogłabym napisać coś jeszcze ,ale po co tracić mój, a przede wszystkim Wasz czas. „Korponinjy” nie polecam, choć zapowiadała się naprawdę ciekawie.

Jakie książki o współczesnych korporacjach i temu podobnych tematach polecacie? Pokolenie Ikea wpisałoby się w taka tematykę, czy coś jeszcze?


Podobał Ci się ten post? Koniecznie zostaw swoją opinię w komentarzu i polub fanpage Jeden Element na Facebooku.

Z wykształcenia dziennikarka, marketingowiec. Z zawodu specjalistka SEO. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z marketingiem. Napisałam licencjat na temat reklamy i technik wywierania wpływu na ludzi. Moim największym hobby jest pisanie. Spełniam się tworząc bloga, ale piszę również książki.

2 komentarze

  • Kasia ChicByKate

    No jestem pod wrażeniem, tak szczerej recenzji. Siedzę w blogosferze, z racji tego, że sama jestem blogerem i rzadko spotykam recenzje na nie. Do tego sama kupiłaś książkę, żadne wydawnictwo CI nie narzuciło treści recenzji i na koniec informacja, że nie polecasz. Fajnie być tak szczerym wobec swojego czytelnika na blogu. To pokazuje, jaki masz szacunek do niego.
    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do siebie chcibykate.com

    • Paulina Kotlarska

      Kasiu, pisze po to, żeby wyrazić swoje zdanie, a nie żeby ktoś był z tego zadowolony lub nie. Lubię być transparentna wobec moich czytelników. Pewnie gdybym dostała książkę od wydawnictwa nie napisałabym tego tak wprost (wymogi umowne itp.), ale postarałabym się, aby recenzja była jak najbliższa prawdzie 😉 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *